lozaszydercowblog
Księga gości

Odrobina prywaty
Zdjęcia

Credo
Pan mój i Bóg mój
Naprawdę Warto!
Zależy mi!
Nigdy więcej!
Nie daję łapówek!
Bykom stop!

Prasówka od lewa do prawa
PRZEGLĄD
POLITYKA
PRZEKRÓJ
WPROST

Do śmiechu
Alternatywy 4
Zmiennicy
Artur Andrus
Jonasz Kofta
Andrzej Mleczko
Wojciech Młynarski
Julian Tuwim
Andrzej Waligórski
Chomiks
Konferansjerzy

Publicystyka
Ironiczny Stańczyk
Polska i nie tylko
Polska, głupcze!
Skrót Myślowy
Prawicowy Grzegorz
Kurczę Blade
Głupi Jaś
Spieprzaj Dziadu

Fora
Młodzi Historycy
Born to III LO
CTS
DeFragmEntacja

Blogi
Arsit
Polonka
Jej Spiskownia
Szopen
Aenigma
Dandelion
Gustaw Conrad
Mała Smutna Czarownica
Pająk 1987
Rybka Płynie

Inne
KMST
Grupa Pewnych Osób
Pod Prąd Magazyn studencki
Łódzka Galeria Transportowa
Czy jesteś agentem? I tak wiem, że nim jesteś:P
Ratujmy Dziedzictwo!
Kyokushin Karate
Podaruj 8 kliknięć= 5 zł dziennie

Ludzie!!! 2008-06-13 00:33:18


Rozumiem - piłka nożna wyzwala ździebko więcej nie zawsze pozytywnych emocji, niż takie np. szachy. Rozumiem - historyczna szansa, niesprawiedliwy karny, zawiedzione nadzieje. Wściekłości trudno się dziwić.

Ale żeby co słowo zakręt po włosku?! Żeby w kilkuzdaniowej wypowiedzi o stronniczym arbitrze więcej było wyrazów "powszechnie uznawanych..." itd., niż  jakichkolwiek innych?! To już nie można po ludzku powiedzieć/ napisać "Sędzia, spadaj na drzewo doić kanarki!"? Albo "Panie Webb, ile dali?"?

Jakąś godzinę temu dostałem wiadomość o treści:

Od razu po meczu i skandalicznym karnym powstała akcja zabij sędziego Howard Webb'a.... zbierzmy sie w stolicy i nie pozwólmy mu wyjechać z Austri Wyślij to do 5 kolejnych osób Jesli nie wyślesz to znaczy ze jestes pedałem i popierasz sedziego

Przyznaję się ze wstydem do niewiedzy - myślałem dotąd, że pedał, znany także jako pederasta, gej lub "nazizoofilogej", to taki osobnik płci męskiej, który czuje pociąg seksualny do innych panów. Trwając w tym błędnym mniemaniu, sądziłem, że co jak co, ale bycie pedałem jest mi całkowicie obce. Aż tu nagle - вот, какой сюрприз! Albo rozsyłasz teksty, których poziom wzbudziłby obiekcje u średnio rozgarniętego dresiarza, albo pedał z Ciebie, drogi Czytelniku/ Czytelniczko (?!). Pozdrawiam fioletowego teletubisia, od niedawna mojego współtowarzysza w pedalstwie.

Ja, futbolowy laik, z wiedzą o sędziowaniu mający tyle wspólnego, co powyższy łańcuszek z kulturą, uważam decyzję Webba za skandaliczną, niesprawiedliwą, krzywdzącą. Ale przypomnijcie sobie, drodzy znawcy, czy nie tak samo komentowano rok temu decyzję o przyznaniu nam i Ukraińcom organizacji EURO? I to szczególnie w krajach, które z nami o ową imprezę konkurowały?

Kto nie skomentuje, ten pedał!

Napisał: Roman

skomentuj (6)



Niepoprawna poprawność 2008-06-09 00:15:08


>>Poprawność polityczna – sposób używania języka w dyskursie publicznym, którego głównym celem jest zachowanie szacunku oraz tolerancji wobec przeciwnika w dyskusji.

Poprawność polityczna ma z zamierzenia polegać na unikaniu stosowania obraźliwych słów i zwrotów oraz zastępowaniu ich wyrażeniami bardziej neutralnymi. Jej celem jest obniżenie poziomu antyspołecznych uprzedzeń i dyskryminacji danych grup społecznych. Używanie zwrotów bardziej neutralnych może być także motywowane chęcią uniknięcia protekcjonalności i respektowania godności osób, do których odnoszą się pejoratywne określenia.

Poprawność polityczna opiera się na założeniu, że stosowanie obraźliwego, atakującego języka przyczynia się do zwiększenia poziomu uprzedzeń oraz wyrządza krzywdę przedstawicielom dyskryminowanych grup.
<<

Źródło: Wikipedia


Choć powyższa definicja traktuje wyłącznie o sferze językowej, to opisywane zjawisko wcale się do niej nie ogranicza. Tytułową "bohaterkę" ("PP") znają wszyscy, a przynajmniej tak im się wydaje. A że nie lubią jej, to i na języki często biorą, co także autorowi tej notki nieraz się zdarzało. Efekt zakazanego owocu (choć żaden oficjalny "zakaz" przecież nie istnieje!), czy może coś więcej?

Wielu ludzi pióra - i nie tylko - wydaje się uważać, że wszystko, co opatrzone epitetem "politycznie niepoprawne" ("PN"), sprzedaje się dwa razy lepiej, niż bez tego przydomku. Mamy więc wysyp "niepoprawnych" blogów, książek, lub czasopism itp. Niepoprawnego podręcznika do matematyki jeszcze nie wydano, ale to tylko kwestia czasu. Naginając rzecz do absurdu, można powiedzieć, że w wielu kręgach najpoprawniejsze politycznie jest dziś właśnie... bycie politycznie niepoprawnym.

Będę więc "PN" i powiem: a mnie się podoba ta poprawność (taka, jak w definicji we wstępie) i jej efekty. Podoba mi się, że poprawne jest podanie spotkanemu Żydowi ręki, zamiast uderzenia go w twarz, do czego zachęcały przedwojenne ulotki polskiej endecji. Podoba mi się, że nie ma dziś naśladowców XIX-wiecznego lorda, który podczas debaty w brytyjskim parlamencie na temat przyznania kobietom praw wyborczych zadowcipkował - "to co, może jeszcze prawa dla psów?". Co wcale nie znaczy, że jestem zwolennikiem przeciwnych skrajności (książki Grossa, działalność skrajnych feministek...) - ale żadna "PP" nie powinna stanowić przeszkody, aby powiadomić o kłamstwach prokuraturę (w pierwszym przypadku) lub wzruszyć ramionami (w drugim).

Nie powinna - ale czy rzeczywiście nie stanowi? Czas, w którym przyszło nam żyć, jest pełen rzeczy względnych. Torba z papieru jest "ekologiczna", bo nie jest z plastiku, a plastikowa- bo nie jest z papieru. Coraz częściej tracimy świadomość, że pewnych zjawisk - żebyśmy nie wiem jak się gimnastykowali - zrelatywizować się nie da. Człowiek pomawiający innych bez dowodów jest kłamcą, niezależnie, czy nazywa się Kurski, Palikot czy (ostatnio) Marcinkiewicz. Osobnik skandujący "[X] do gazu!" jest oszołomem najgorszego gatunku, i nie robi tu różnicy, kogo podstawimy w miejsce X : żydów, chrześcijan, czy może elektorat PiS.

Z poprawnością polityczną powinno być tak samo: skoro wyszydzanie Murzyna z powodu koloru skóry jest (słusznie!) tępione, to niech tępione będą także nienawistnicze poglądy czarnych rasistów (są tacy!). Skoro publikowanie karykatur Mahometa uznajemy za coś nagannego, to nie rechoczmy z dowcipasów przedstawiających księży jako pedofili. Skoro... i tak dalej, i tak dalej. Niestety, daleko do zastąpienia na początku tego akapitu słów "powinno być" słowem "jest".

Hipokryzja, którą opisałem powyżej, jest faktem. Chyba właśnie ona stanowi najczęstszy powód niechęci wobec "PP" wśród ludzi inteligentnych (nie mówię o tych, którzy samą ideę tolerancji czy praw człowieka uważają za wymysł szatana - o nich kiedy indziej). Ale czy na pewno jest ona spowodowana istnieniem owej poprawności? Powrót do języka nienawiści- "bambusów", "żydłaków", "brudasów" - zlikwiduje podział na równych i równiejszych, czyniąc to jednak przez zrównanie wszystkich w dół. Na pewno tego chcemy?

Moim zdaniem jest wręcz odwrotnie. To, co tak bardzo mierzi przeciwników "PP", nie jest efektem jej istnienia, lecz braku! Tego, że stosując ją wobec innych, nie domagamy się w zamian tego samego. Że boimy się narazić słabszym niegdyś grupom społecznym, które - jak to w historii często bywa - przestały być słabsze i teraz ich przedstawiciele chętnie zamieniliby się rolami ze swymi niedawnymi prześladowcami. Tylko czy sytuacja zmieni się na lepsze, jeśli będziemy siedzieć cicho? Śmiem wątpić.

A zatem - więcej poprawności politycznej! By w czas Euro 2008 żyło się lepiej. Wszystkim! Także Wam, Redakcjo "Faktu".

Napisał: Roman

skomentuj (0)



Tresura 2008-05-03 01:03:04


Nadszedł już październik, świat osnuła mgła,
A Czterej Pancerni tresowali Psa.
Robili to z nudów, wymagali cudów,
Kazali mu dawać łapę albo włazić pod kanapę,
Że aż schudł z tych trudów.


O czym pomyśleliście po przeczytaniu tytułu i zwrotki wstępnej? Jeśli sądzicie, że chciałem przy ich pomocy dokopać polskim stróżom prawa, to pudło. Żadnego mandatu nie mam na karku, więc powodu do wyzłośliwiania się brak, a i zostanie osiedlowym żulem na razie mi się nie uśmiecha. Wiersz mojego ulubionego satyryka, przeczytany ponownie po kilku latach, skojarzył mi się jednoznacznie z... naszym systemem edukacyjnym. I nie chodzi o działalność obecnej minister Katarzyny Hall. Jej pomysły, ostro krytykowane i z prawa, i z lewa, robią wrażenie sensownych. Ale po kolei...

Najpierw pierwszy go dopadał, a ci trzej czekali,
Więc pies czołgał się i siadał,
Wstawał, padał, lecz nie biadał
Ani się nie żalił.


W myśl programu pani minister, silne profilowanie nauki zaczynałoby się już na etapie liceum. Ścisłowiec nie musiałby od II klasy uczyć się historii czy wiedzy o kulturze, humanista pozbyłby się balastu fizyki, chemii i biologii. Pojawiają się zarzuty, że uczeń zostanie w ten sposób pozbawiony szerszych horyzontów, że ograniczy się jego rozwój... Jest w nich sporo racji, ale trzeba się pogodzić z faktem, że ogólny zasób wiedzy rośnie szybciej, niż ludzkie możliwości zapamiętywania. Nie wrócą już (niestety) czasy Renesansu, kiedy to wykształcony człowiek mógł być jednocześnie chemikiem, astronomem, historykiem sztuki i architektem, a w wolnych chwilach tłumaczyć poezję Horacego na swój język ojczysty. Skoro więc nie można nauczyć delikwentów wszystkiego- może rzeczywiście uczmy mniej, za to porządnie?

Potem drugi go dorywał, a czekali dwaj,
A pies w ziemię się zarywał,
W krzakach skrywał, postękiwał
I przynosił czaj.


Kształcenie młodych ludzi- szczególnie w tzw. ambitnych szkołach- jako żywo przypomina nieraz to, co Pancerni z wiersza wyprawiali z biedną psiną. Ambitny geograf wymaga, żeby uczeń obudzony w środku nocy bez zająknienia wyrecytował nazwę stolicy Burkina Faso. Ambitny fizyk oczekuje od niego wykucia praw, których znajomość jest na pewno niezbędna fizykom jądrowym, ale pozostałym 99% populacji raczej na nic się nie przydaje. Ambitny polonista wymaga od dzieciaków w I klasie gimnazjum przeczytania "Krzyżaków", dożywotnio zapewne zniechęcając większość z nich do Sienkiewicza... Przykłady można mnożyć.

Potem go dopadał trzeci, a czekał ten czwarty
I już pies na patrol leci,
Ogień nieci, strzeże dzieci
Lub przy jednej pannie Kreci
Odprawuje warty.


Najwięcej kontrowersji budzi propozycja nowej listy lektur, na której część książek figuruje jedynie we fragmentach. Krytycy tego rozwiązania, podnoszący hasła "zamachu na kulturę narodową", prezentują tyleż szlachetną, co naiwną wiarę w moc nakazów. Gdyby mieli rację, młodzi ludzie nie używaliby słów "rząd", "Sejm" i "partia" jako synonimów (bo przecież lekcje WOS w gimnazjach i liceach są obowiązkowe). Pokażcie mi ucznia, który w swojej szkolnej karierze nie opuścił żadnej obowiązkowej pozycji. Jeśli Jaś w gimnazjum pozna fragment "Pana Tadeusza", który rozbudzi jego ciekawość, zapewne sięgnie po dzieło i przeczyta je w całości- albo natychmiast, albo po jakimś czasie. Jeśli natomiast zmusi się go do czytania, nie będzie czerpał przyjemności z najciekawszej nawet lektury- właśnie z powodu przymusu.

Wreszcie czwarty go dostawał, pies chwili nie zwlekał,
Coraz prędzej padał, wstawał,
Wiercił, skrawał, mówił kawał,
A pierwszy znów czekał.


O tym, że nasze szkoły opuszczają w większości leserzy lub pracoholicy, że program nauczania jest przeładowany, że samodzielne myślenie to ostatnia rzecz, na jaką kładzie się w nim nacisk- pisałem już nieraz i nie chce mi się powtarzać. Teraz więc powiem tylko: Panie, Panowie, odczepcie się, proszę, od minister Hall. Pozwólcie jej zmienić to, co ktoś kiedyś i tak zmienić musi. W przeciwnym razie...

Niech pies- mówi- kurze wytrze!
...zaś pies- wciągnął dech,
Uśmiechnął się bardzo chytrze,
Zachwiał się jak po pół litrze
Albo nawet po szampitrze,
Coś huknęło mu w makitrze
I jęknęło w nim jak w cytrze,
Po czym wziął i zdechł.

Zaś pancerni wciąż pomstują, że pies taki cwany
I nawzajem się tresują...
Bo- jak twierdzi komputerek-
Musi dojść tam do usterek,
Gdzie na tresujących czterech
Przypada- cóż za felerek-
Jeden tresowany.


Napisał: Roman
Napisał: Andrzej Waligórski

skomentuj (12)



Historia magistra- pecunia non olet 2008-04-23 23:43:35


"Trylogia Rzymska" Miki Waltariego. 831 stron poświęconych religii, miłości i- władzy. Tu będzie nas interesowała ta ostatnia. Nie trzeba studiować historii, by znać nazwisko Nerona i wiedzieć, czym się ów cezar dla potomności zasłużył. Dla porządku jednak przypomnę: zabójstwo żony, potem matki, następnie wymordowanie tysięcy niewinnych ludzi (tak, "ludzi"- będę politycznie poprawny i nie napiszę, że chodziło o chrześcijan), pozbawienie życia drugiej małżonki wraz z nienarodzonym dzieckiem, a na koniec- dla odmiany- zmuszenie wychowawcy z dzieciństwa do samobójstwa. Katalog jego rozrywek wcale się na tym nie kończy.

Neron skończył marnie- prawdopodobnie został zabity przez wyzwoleńca podczas próby ucieczki z ogarniętego buntem Rzymu. W powieści autor sugeruje możliwość upozorowania przez niego własnej śmierci i ucieczki poza granice imperium (analogia do losu Hitlera w roku 1945 nie jest chyba przypadkowa). Tak czy owak, rudobrody cesarz musiał pożegnać się z władzą w mało sympatycznych okolicznościach. Czym jednak sprowokował bunt przeciwko sobie? Jeśli wyobrażacie sobie, że któregoś dnia rzymski "ciemny lud" stanął okoniem i gromko zawołał: "Hola, hola, zły cezarze! Dość tych zbrodni!", to grubo się mylicie.

Po pożarze Rzymu cesarz zarządził wymianę pieniądza. W nowych monetach było o wiele mniej szlachetnego kruszcu, co sprawiło, że ich wartość drastycznie spadła. Wszyscy, poza garstką zadłużonych hulaków, wiele stracili na tej reformie, wielu zostało zmuszonych do pozbycia się oszczędności całego życia w zamian za bezwartościowe miedziaki. I dopiero to stało się impulsem do zawiązania obu spisków (pierwszy zakończył się niepowodzeniem). Władca, któremu uszło na sucho ludobójstwo, został ukarany śmiercią za... nieznajomość praw ekonomii.

Co Wam to przypomina? Bo mnie nasuwają się dwa proste wnioski. Pierwszy: postawy wykształconych Rzymian z powieści robią wrażenie jeśli nie "wiecznie żywych", to przynajmniej żywych aż do dziś. Wciąż nie brakuje ludzi, którzy pytani o despotów takich, jak Pinochet, Franco, a nierzadko i Hitler, odpowiadają z zachwytem- "jaki oni mieli wspaniały wzrost gospodarczy!". Drugi- i ważniejszy- brzmi: nie ma takiego świństwa, którego nie dałoby się wytłumaczyć "racją stanu", "dobrem państwa" czy inną "wyższą koniecznością". Co innego, jeśli dobro państwa lub wyższa konieczność wymaga uderzenia obywateli po kieszeni- wtedy polityk, który wprowadza niezbędne cięcia, może już zacząć szukać sobie zacisznego miejsca na politycznym cmentarzu. Nie jestem zwolennikiem internetowych oszołomów, nawołujących do zniesienia demokracji, ale muszę przyznać, że reguła, którą właśnie opisałem, daje im do ręki bardzo poważny argument.

W kolejnych wyborach miotamy się od ściany do ściany, co dowodzi, że prawicowe lub lewicowe idee mało obchodzą większość z nas. AWS, SLD, PiS, PO- bez mrugnięcia okiem wybieramy tego, kto obiecuje dać więcej i święcie wierzymy, że tym razem zwycięzcy już na pewno zapewnią nam raj na ziemi, wyhodują gruszki na wierzbie, zbudują trzy miliony mieszkań, a na deser jeszcze wyczarują irlandzki cud. Jak widać, w polityce jesteśmy skrajnymi materialistami... tylko dlaczego tak rozbrajająco naiwnymi?

Zapytał: Roman

skomentuj (14)



Zmartwychwstałem! Alleluja:) A więc.... 2008-04-08 01:49:01


. Gdy wieczorne zasną zorze, zanim głowę do snu złożę, modlitwę moją zanosze Bogu Ojcu i Synowi, dopierdolcie sąsiadowi. Dla siebie o nic nie wnoszę, tylko mu dosrajcie proszę, kto ja jestem - Polak Mały, Mały zawistny i podły. Jaki znak twój- krwawe gały. Wznosze swoje modły, do Boga Marii i Syna, zniszczcie tego skurwysyna. Mego rodaka sąsiada, tego wroga - tego gada, żeby mu okradli garaż , żeby go zdradzała stara .Żeby mu spalili sklep, żeby dostał cegłą w łeb. Żeby mu się córka z Czarnym i wogóle żeby miał marnie. Żeby miał AIDS’a i raka. Oto modlitwa Polaka..." Dzień Świra.

A więc raz do roku jak przemówię,to zasieję niepokój. Cytacik z Dnia Świra poddaję pod dyskusję panelową:) a jakże!:) p.t " Jaki jest wg Was czytelników i wg Pana Panie red. Czub Romanie:) OBRAZ WSPÓŁCZESNEGO POLAKA?

Pozdrawiam  czekam na komentarze lub Anty-Notkę:)

Siejący ferment, ziejący złością,

prowokator współredaktor Loży- GustawConrad

ps. Strzeżcie się:) Niedługo znów przemówię;)


skomentuj (2)



Jeśli nie wiesz, jak się zachować, na wszelki wypadek zachowaj się przyzwoicie.

2008
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień